Pobudka jest codziennie o 7:10 rano gdy wstałam Alice była już na nogach pakowała rzeczy do małego plecaka , dobudziłam się do końca i zapytałam
- dlaczego się pakujesz
i chyba to słyszała opiekunka bo weszła do pokoju chyba miała zły humor ponieważ zbiła mnie zaczęła mi kwef z nosa lecie i podbiła mi oko i Alice uderzyła jeszcze się chwile na nas popatrzyła i wyszła leżałam skulona z tego co pamiętam Alice podeszła do mnie i szturchnęła ja się podniosłam ona pokazała mi że mam spakować się tak jak ona zapytałam
-po co ?!
tylko cały czas mnie dziwiło dlaczego ona nie mówi O.O
ona nie wiem jakim cudem to usłyszała, i nie wiem jakim cudem słyszałam jej głos w swojej głowę powiedziała:
- posłuchaj Angela uspokój się uciekamy stąd nie mam za dużo mocy ale obiecuje ci ze będzie wszystko dobrze tylko rób co ci każe a nic ci się nie stanie
przez chwile mnie zamurowało ale gdy się ocknęłam zobaczyłam jak jej oczy się zmieniły miała zielone a teraz znów czarne
- jak ty to zrobiłaś
zapytałam z szokiem
Alice dała mi znak żebym była cicho kiwałam galową ze okey , usiadłam na łóżku i złapałam się za głowę postać pstryknęła palcami żebym na nią popatrzała podniosłam głowę a ona napisała mi na karce
- ona zawsze was bije i się z nędza ?
opowiedziałam jej historie co się stało że jak ma zły humor to bije dzieci każde w tym domu dziecko jest bite a potem i jesteśmy nauczeni nic nikomu nie mówić bo i tak nie mamy komu to powiedzieć popatrzała się chwile na mnie a potem na drzwi i pokazała mi ze mam tu zostać nie wiem gdzie była ale chyba 10 min jej nie była potem wróciła i wyciągnęła z walizki grubą księgę wyglądała na starą usiadła na uszku i zaczęła szukać czegoś usiadłam obok i patrzałam co szuka gdy znalazła zaczęła czytać chciałam zobaczyć co jest tam napisane ale było to w innym języku chyba jakimś starożytnym ale był też taki jeden rysunek była dłoń ale tyła przecięta sztyletem przez chwile się przestraszyłam i się odsunęła alice zamknęła książkę i zobaczyła ze na zegarku jest 19 czyli pora kolacji
Godzinę później......
wtorek, 1 grudnia 2015
Opętana 1#
Siedziałam na parapecie sama w pokoju mając nadzieje że kiedyś będę miała swój pokoik zabawki i kochających rodziców którzy powiedzą przed snem dobranoc tego, dnia pogoda była okropna padało i grzmiało ale ja szczerze mówiąc lubiłam burze patrzałam jak krople spływały po szybie nagle usłyszałam dzwonek do wielkich drzwi opiekunka nie pozwalała nam za bardzo wychodzić a jak już ktoś wyszedł dostawaliśmy za przeproszeniem taki opierdziel, tak siedząc zastanawiałam się kto to może być może jakaś para chce zaadoptować dziecko ale nagle ktoś z hukiem otworzył drzwi że aż spadłam z parapetu a, do pokoju weszła pani Gertruda a za nią stała mała dziewczynka miała czarne włosy ,oczy mocno czarne jak u demona i piękną czarno białą elegancką sukieneczkę wstałam i w tedy opiekunka powiedziała
- znowu siedzisz na tym parytecie nikt cię i tak nie zaadoptuje, tu tylko te bachory przysyłają a już nikt nie zabiera i ja was ku**** muszę wychowywać ostatni rodzić był tu 10 lat temu komu by się chciało jechać do lasu po jednego głupiego bachora
w tamte słowa mnie zmartwiły a jeśli nigdy z stąd nie wyjdę nikt mnie nie pokocha :(
- a z resztą masz tu , nową koleżankę nie będziesz taka samotna, kolejna do kolekcji o boże ;-;
i w tedy pchnęła dziewczynkę przed siebie i położyła jej walizkę i zatrzasnęła drzwi dziewczynka była w moim zwrocie zapytałam ją
- jak masz na imię ?
ale ona nic nie odpowiedziała
- umiesz mówić?
ale ona dalej nic
postać wzięła swoją walizkę położyła na łóżku i otworzyła ja z ciekawości bliżej a w tej walizce były rysunki i ubranka ale te ubranka tam były tylko czarne i biało żadnych kolorowych zdziwiło mnie trochę wzięłam te rysunki i zobaczyłam jeden, rysunek dla córeczki na urodzinki a w środku było dla kogo dla kochanej córeczki Alice sto lat w tedy zapytałam
-Alice
a ona gwałtownie się odwróciła i podeszła ,do mnie i wyrwała mi rysunki
nie wiedziałam co powiedzieć nadeszła godzina 20:00 w tedy musieliśmy iść spać opiekunka zawsze potarzała po wszystkich pokojach czy już dzieci śpią
Dzień później....
- znowu siedzisz na tym parytecie nikt cię i tak nie zaadoptuje, tu tylko te bachory przysyłają a już nikt nie zabiera i ja was ku**** muszę wychowywać ostatni rodzić był tu 10 lat temu komu by się chciało jechać do lasu po jednego głupiego bachora
w tamte słowa mnie zmartwiły a jeśli nigdy z stąd nie wyjdę nikt mnie nie pokocha :(
- a z resztą masz tu , nową koleżankę nie będziesz taka samotna, kolejna do kolekcji o boże ;-;
i w tedy pchnęła dziewczynkę przed siebie i położyła jej walizkę i zatrzasnęła drzwi dziewczynka była w moim zwrocie zapytałam ją
- jak masz na imię ?
ale ona nic nie odpowiedziała
- umiesz mówić?
ale ona dalej nic
postać wzięła swoją walizkę położyła na łóżku i otworzyła ja z ciekawości bliżej a w tej walizce były rysunki i ubranka ale te ubranka tam były tylko czarne i biało żadnych kolorowych zdziwiło mnie trochę wzięłam te rysunki i zobaczyłam jeden, rysunek dla córeczki na urodzinki a w środku było dla kogo dla kochanej córeczki Alice sto lat w tedy zapytałam
-Alice
a ona gwałtownie się odwróciła i podeszła ,do mnie i wyrwała mi rysunki
nie wiedziałam co powiedzieć nadeszła godzina 20:00 w tedy musieliśmy iść spać opiekunka zawsze potarzała po wszystkich pokojach czy już dzieci śpią
Dzień później....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)